Koniec świata 2012

(…) Jestem stanowczo przekonany, że pewnego dnia magija zostanie opisana i wytłumaczona, przez zachodnią naukę. Wystarczy spojrzeć na historię. Czytanie, pisanie, matematyka, astronomia, chemia, medycyna, fizyka i wiele innych dziedzin były w końcu kiedyś uważane za część wiedzy okultystycznej , wiedzy tajemnej. Dziś spory materiał z ich zakresu jest znany dzieciom zanim jeszcze pójdą do szkoły. Okultyzm przeszłości staje się nauką przyszłości.

Arthur C. Clarke, słynny pisarz science fiction , autor Odysei kosmicznej zauważył, że każda wystarczająco zaawansowana technologia wydaje się magią dla tych, którzy jej nie rozumieją (…)

(…) W pewnym sensie, jeśli postanowisz zająć się rzeczywistą praktyką magji, staniesz się naukowcem przyszłości (…)
Donald Michael Kraig

Wystarczy ruszyć wyobraźnią, co by się stało gdyby faktycznie nastąpił koniec świata, nie taki kompletny, ale spekulując, że z powodu zakłóceń w polu magnetycznym ziemi, stracilibyśmy możliwość korzystania z elektryczności.

Byłby to prawdziwy koniec pewnej epoki, krach ludzkości i koniec życia jaki znamy.

W domach, biurach, na półkach walały by się szczątki wydruków komputerowych, coraz bardziej nadgryzione czasem aparaty telefonii komórkowej, stare głuche i nieme ekrany komputerów. itd.  Jak zawsze, tak i teraz,  na bazie wspaniałej przeszłości, światłowodów i komputerowej cywilizacji, powstawałoby setki opowieści przekazywanych z ust do ust, może na czymś zapisywanych, na przykład rytych w kamieniu obrazków itd. Potem zrodziłyby się legendy i mity, pismo HTML stałoby się świętymi literami, jak dziś litery alfabetu hebrajskiego. Zrodziłby się, święty dysk, święty procesor, wróżbita google w formie obrazkowej, magiczny obraz, zamiast telewizora, który mówi i coś sobą przedstawia. Oczywiście po jakimś czasie, wszystkie te “starożytne” zardzewiałe, zniszczone akcesoria podmieniono by atrapami dawnych sprzętów, na ich wzór i podobieństwo by je wykonano, tyle, że bez mocy i ducha. Może właśnie stąd mamy wśród współczesnych i średniowiecznych magów tyle przeróżnych dziwacznych akcesoriów i rytuałów. Nie które być może nawet jeszcze działają na pół gwizdka … Wszystko zależy jaka to mogła być technologia i czy ingerowała w ludzkie komórki, w DNA i w pole umysłu…

Źródło Focus

 Czarodziejskie różdżki, magiczne miecze, wyjątkowe puchary, kryształowe kule, powłóczyste szaty wymalowane gwiazdami i pentagramami, to wszystko pozostałości po czymś o wiele bardziej zaawansowanym. Co wcale nie musiało przepaść dla bogów, a tylko dla nas. W końcu skądś się wziął mit o wypędzeniu z raju i ognistym mieczu który strzeże dostępu do drzewa życia.  itd.

Oczywiście może być zupełnie na odwrót. Człowiek usłyszał z bajek o magicznej czapce niewidce, o mieczu Excaliburze, o rytuałach mocy i zapragnął ich na prawdę. W tym celu dążył do rozwoju i tak narodziła się nauka, a ta, wynalazła sposób, aby czary stały się rzeczywistością nie magiczną, ale fizycznie możliwą. Faktycznie, to, może działać w obydwie strony i obracać się jak Koło Fortuny. Raz na górze, mamy, odkryliśmy to. Potem schyłek, tracimy to. W dole na samym dnie, nie mamy tego. Potem znowu w górę, odnajdujemy to. I znowu na górze, mamy to. I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.  Pozostaje jedno, pamięć, o tym że to mieliśmy.

Obecna pozycja Urana rezydującego w znaku Barana wskazywać może na dwie możliwości obrotu spraw ziemskich.

Pierwsza ta najbardziej logiczna sugeruje nadchodzący ogromny postęp w mechanice i elektronice, rozwój technologii, niesamowitą aktywność na polu naukowym, rewolucjonizujące odkrycia w dziedzinie fizyki, medycyny, rozwiązania, które zdawały się być atrybutami samych bogów. Magia wedrze się w nasze życie nie jako naukowa nowinka, ale fakt. I nic nas już nie zdziwi, ani nowa ziemia, ani prędkość szybsza od światła, nie zdziwimy się także, że człowiek produkuje życie, a nie tylko się rozmnaża jak dotychczas.

Druga możliwość, ta mniej oczekiwana i dramatyczna sugeruje nadchodzący kataklizm. Coś znienacka jak grom (Mars) z nieba (Uran) spadnie na głowy, niebo zwali się z hukiem błyskawicy ( Uran, Mars) i zamiast boomu technologicznego, będziemy mieć nagły gwałtowny zwrot akcji i powrót do korzeni z epoki kamienia łupanego w znaku rozpoczynającego wszystko od nowa znaku Barana.  Ale tylko pozornie może to nastąpić w sensie całkowitym. Jeśli grozi nam gwałtowna katastrofa, to część ludzi już o tym wie i się bezpiecznie ewakuuje w miejsca przetrwania, wraz z tym co zdołano już osiągnąć. Niestety spora większość, w tym i my, spadniemy na samo dno dramatu rozpoczynając wszystko od nowa z mitem i legendą na ustach,  jako nadzieją na odzyskanie raju utraconego.

(Aktualizacja filmik z 24/11/2011 Niemcy) Wigilijna ciekawostka. To oczywiście mogło być wszystko, od kosmicznych śmieci, po rozpadnięcie się meteorytu , a skończywszy na nieudanym eksperymencie wojskowym. A kto wie czy na niebie nie rozpadł się jakiś kolejny statek typu “Apollo” po nieudanej próbie lotu w kosmos. Albo być może, to oderwany fragment czegoś o wiele większego, co zmierza w kierunku naszej planety … Oby jednak nie.

Niemcy. Tajemnicze światło na niebie.

W pierwszej połowie 2012 roku, dwie planety o ponurej i złowieszczej reputacji utworzą ze sobą kolejny aspekt napięciowy. Pluton w znaku Koziorożca z kwadraturą do Urana w Baranie. Oj nie dobrze, nie dobrze. Bardzo prawdopodobne, że ktoś lub coś, zmuszą nasz świat do gwałtownych i nieodwracalnych zmian, zarówno w psychice, jak i w fizyce. Trudno orzec co to będzie. Pojawią się kosmici, bogowie, czy fizyka, albo archeologia dokona odkrycia na niesamowitą skalę. A może przełom w polityce, wojna, grzebanie w ludzkich umysłach, nie etyczne eksperymenty genetyczne, albo eliminacja ludności w sposób wyjątkowo wyszukany w białych rękawiczkach na sposób iście “mesjański” . Pożyjemy, zobaczymy. Być może to tylko kolejne wybuchy elektrowni atomowych, trzęsienia ziemi , czyli to co dobrze znamy  - nie koniec świata, ale lokalne dramaty. Tak czy owak aspekt ten mówi o pędzie do czegoś nowego,  po przysłowiowych trupach, albo o działaniu takich sił kosmicznych na które człowiek nie ma absolutnie żadnego wpływu. Wola jednostki jest przy takim aspekcie jest bezwzględnie zduszona.

Czy możliwy jest proces odwrotny gwałtowny i natychmiastowy ?

A może nie gwałtowny, a z góry przewidziany.  Czy maszyna wyprodukuje małpę, a potem człowieka, który wyprodukuje maszynę? Gdyby tak było, to już od dawana żylibyśmy uwięzieni w Matriksie, bezustannie pod kontrolą, uzależnieni od sztucznej inteligencji. Maszyna produkująca małpę, potem człowieka, człowiek wytwarzający technologię  z góry mu narzuconą przez maszynę, koło się zamyka. Stopniowo ulegamy całkowitemu uzależnieniu od sztucznej inteligencji. W zasadzie dzieje się to na naszych oczach. Człowiek niczym niewolnik biernie podporządkowuje się technologii, prywatnie, coraz więcej czasu spędza przed komputerem, w sieci, z komórką w kieszeni. Szpitale, sklepy, banki, a nawet dopływ prądu do naszych domów, działają w oparciu o systemy komputerowe.  Przy okazji człowiek stopniowo acz sukcesywnie przemienia swoje zachowania, psychikę i ciało w bardziej idealne, mechaniczne, pozbawione emocji i instynktów, uwagę przekierowuje do “wnętrza” to znaczy do sieci internetowej, tam poszukując rozrywek i przyjaciół. Czy ludzkość dąży do bycia metalowym kolegą z początku kolejki ?

Co nastąpi po cyborgu. Możliwe że coś o wiele bardziej subtelnego, energetycznego, przezroczystego, aż w ostatecznej fazie to coś, co już nie będzie nami i  stanie się niewidoczne dla człowieka ze środka tej kolejki. ( 2011 Science Fiction)

 Ci, którym internet towarzyszy stale od dzieciństwa, coraz bardziej przypominają ludzi chorych na autyzm. Mają problemy z komunikowaniem uczuć, rozumieniem cudzego punktu widzenia i utrzymywaniem relacji społecznych: unikają kontaktu wzrokowego, słabo radzą sobie z odczytywaniem mowy ciała – uważa prof. Gary Small, psychiatra z University of California w Los Angeles, nazywający to młode pokolenie Cyfrowymi  (Focus 2009)

(Ciąg dalszy rozważań technologicznych i o wolnej woli,  w wypasionych komentarzach tuż pod spodem)

Zdaniem innych

Kliknij w obrazek

Kliknij w obrazek

Wszyscy wierzący w Boga, anioły, demony i w autentyczność Biblii, powinni się zgodzić z tymi założeniami:
• Bóg, aniołowie zamieszkują niebo/inny wymiar (którego z pewnością jeszcze ludzie nie odkryli),
• Przybierali bądź posiadali ludzką/humanoidalną postać aby się ukazać człowiekowi,
• Wg Biblii Bóg, aniołowie są istotami żyjącymi z nadludzką inteligencją i wiedzą nie z tego świata lecz z „Królestwa Niebieskiego” (Supernaturalne Byty),
• Potrafią latać i stąd na obrazach mamy aniołów ze skrzydłami, a to może świadczyć o tym, że mieli moc unoszenia się w powietrzu,
• Bóg lub aniołowie których Bóg posyła mogą wykonywać niewiarygodne rzeczy a ówcześnie żyjący ludzie odbierali je jako cuda,
• W Królestwie Niebieskim panuje niemal wojskowa hierarchia (Najwyższy stopniem dowódca Bóg i dowódcy Archaniołowie czyli jakby generałowie którzy mają podległych innych aniołów),
• Wg Biblii w Królestwie Niebieskim nastąpił bunt części wysokich Aniołów za którymi poszli inni, zostali oni zrzuceni na ziemię przez Boga, czyli już nie mogli wrócić tam skąd pochodzą,
• Spodobały im się córki człowiecze, które porodziły tzw. gigantów (w mitach sumeryjskich, greckich i Wedach indyjskich są podobne wzmianki),
• Bóg postanowił usunąć ich z ziemi za pomocą potopu i podjudzaniu jednych władców na drugich tak aby się sami powybijali (wg Księgi Henocha). Stąd archeologowie badając różne miejsca na ziemi np. rejon morza martwego (Sodoma i Gomora) stwierdzają dziwne zeszklenia gruntu i podwyższone promieniowanie jakby po wybuchu bomby atomowej. Wg np. starohinduskich legend bardzo dawno temu toczyły się zaawansowane technologicznie wojny pomiędzy Bogami, którzy latali w swoich Wimanach i używali broni nuklearnej do niszczenia dużych obszarów.
A teraz: czym jest zjawisko UFO? Otóż nie ma wątpliwości, że Niezidentyfikowane Obiekty Latające pojawiają się na niebie i jest na to wiele dowodów filmowych, odtajnionych dokumentów wojskowych czy relacji świadków. Twierdzenie niektórych wierzących osób w Boga, anioły i demony a nie wierzących w tzw. kosmitów, że jest to tylko ziemska zaawansowana technika, którą USA przejęło od Hitlerowskich Niemiec i udoskonaliło ją przez lata jest zwykłą hipokryzją.
Skąd u Niemców było takie bardzo duże zainteresowanie okultyzmem i naukami dalekiego wschodu, w szczególności naukowcy III Rzeszy badali starohinduskie pisma opisujące w szczegółach latające pojazdy Bogów (Wimany). Na ten temat jest również ciekawy film z kanału History HD z serii Ancient Aliens – Aliens and the Third Reich.
zobacz także: Nowa Szwabia
Czym się te nadludzkie istoty różnią? Wg mnie niczym!
Zamieszkują Niebo (gdzieś w Niebie/Inny wyższy wymiar) i używają jakiejś nieprawdopodobnej mocy/technologii którą ludzie interpretują na ziemi w różnych okresach jako cudowna Moc Boża, szatańskie podstępne sztuczki czy zaawansowana technologia obcych wyprzedzająca nas o miliony lat!
Więc wszystkie osoby, które wierzą w Boga, anioły i demony jakby na to nie patrzeć wierzą w życie pozaziemskie czy tego chcą czy nie! A upieranie się że tak nie jest, bo to przecież Bóg a nie jacyś tam kosmici nie ma sensu, ponieważ jest to wiara w jakąś bliżej nie znaną nam formę życia nie pochodzącą z ziemi, która na dodatek ingeruje w ludzkie sprawy. Tak w skrócie spełnia to wszystkie przesłanki aby zdefiniować tą formę życia jako cywilizację pozaziemską i szczerze mówiąc teoria kreacjonizmu jest bardziej bliższa tezom o kosmitach ingerujących w nasze życie niż teoria ewolucji.

Comments

  1. Dorota says:

    Tak się na krótko w związku z ostatnim zdaniem zadumałam….?myślę , że sporo jest racji w tym ostatnim zdaniu…powstaje jednakże przeciwstawne pytanie skoro młody człowiek żyjący na co dzień z technologiami i się z nimi identyfikujący , ma problem z reagowaniem jak człowiek…czy w takim razie jest stanie się tego nauczyć ponownego reagowania jak człowiek …?Czy jest to powiedzmy etap przejściowy w ewolucji wypierający te podstawowe reakcje człowieka…wręcz zabijające je….. , dążące do perfekcji maszyny, co być może kiedyś będzei interpretowane jako magia technologii, lub jako coś co jest przeznaczeniem człowieka…?Zdrowych i wesołych świąt Bożego Narodzenia :)

    • Awicca says:

      Żeby się mógł z powrotem nauczyć ludzkiego reagowania, musi tego chcieć i czuć że czegoś mu brak w obecnych kontaktach. Potrzebny jest też wzór do naśladowania. Czy człowiek ma wolny wybór i panuje nad tym co się dzieje w okół niego, czy zupełnie nieświadomie ulega czyjejś kontroli i automatyzacji od kołyski. Tu nie chodzi o nas, bo my pamiętamy, jak się żyło bez technologii, ale tych co urodzą się z tych dzieci bezustannie podłączonych do sieci. Niemowlęta zamiast z grzechotką, to z wielofunkcyjnym smartfonem w rączce, wodoodpornym, gryzakiem, bez papierowej książeczki, ale z różowym tabletem mrugającym oczkami, wirtualną mamką, bardzo miłą, prosto z sieci itd.. Może trudno im będzie się od-automatyzować samodzielnie, bo i po co. My też nie wyprowadzamy się z miasta na wieś, do natury, nie doimy krów ręcznie i nie rozrzucamy obornika w polu, tylko cenimy sobie zdobycze cywilizacji. Są dwie możliwości: Albo człowiek, jak klasycznym Matriksie, zbudzi się, a potem dobudzi resztę. Albo wchłonie go sieć, a co z tego wyniknie trudno przewidzieć, jak będą wyglądały relacje międzyludzkie, ludzi z portali społecznościowych, za ileś tam lat. Może się zdarzyć, że wystarczy im zdjęcie, tekst, awatar, kolorowy obrazek( My się tyle lat znamy, a jeszcze realnie na kawie nie byłyśmy) Albo coś wstrząśnie światem, i wrócimy do człowieczeństwa, ale nie z własnej woli. Nie wiem co z tego wyniknie. Ale uświadamiam sobie też taką prawidłowość, że jak każde stare pokolenie tzw. “dinozaurów”, tak i ja z niepokojem patrzę na rozwój młodego pokolenia. Historia się powtarza, mojej babci nie podobała się moja muzyka i magnetofon. Ale czy życie już wielokrotnie nie udowodniło, że jakoś sobie radzi i nadal ewoluuje pozytywnie :)
      Pozdrawiam cię świątecznie i również życzę Zdrowych i wesołych świąt Bożego Narodzenia. Uśmiechu i spełnienia w dniu codziennym.

  2. Dorota says:

    Człowiek wprawdzie, nie panuje nad tym co się dzieje wokół niego, ale myślę , że ma tyle wolnej woli , przynajmniej w wieku …powiedzmy po dwudziestce , kiedy własne doświadczenia ( nie tylko wpływ rodziców , bądź rodziny) wywierają wpływ na niego i jego działanie, a także na wychowywanie siebie samego poprzez interpretacje , tego co się uważa za właściwe , czy też nie właściwe, dobre bądź złe.Myślę , że uleganie czyjejś kontroli, bądź kontroli technologii to też część własnej wolnej woli…? tu ponownie dochodzimy do punktu wyjścia czy istnieje wolna wola…i o ile badania neurobiologów mogły by wskazywać na to , że nie ma czegoś takiego…to świat się rozwija, szczególny przykład;technologia, a ten jest niczym innym spowodowanym jak twórczym charakterwm umysłu człowieka…?

    • Awicca says:

      Neurobiologia faktycznie tak się wypowiedziała kiedyś na temat wolnej woli, ale, i do końca tego nie potwierdziła (przynajmniej ja czytałam taki artykuł) Nie wiem jak Ty, ale ja w wieku 20 lat , jakbym w ogóle nie miała wolnej woli – A doświadczenia ? Bosiu, jakie doświadczenia ma 20-latek … Co prawda to własnie wtedy w wieku 20 lat. podejmowałam najwięcej decyzji, ale dziś jak się zastanowię, to większość z nich tylko pozornie była moja. Po latach wiem, że zawsze działałam ze swoją wolną wolą, pod silnym wpływem czynników trzecich; mód, rodziny, kolegów, chłopaków, szkoły, nauczycieli, różnych wspólnot, hormonów, tego co było trendy, albo wręcz odwrotnie, żeby nie być trendy i nie zlewać się z masą, ale wyróżniać, robiłam coś na odwrót. – tak czy owak, zawsze mnie “coś” naciskało, stymulowało. To właśnie młodzi ludzie dają się najłatwiej urabiać, wyrabiać jak ciasto, są bardzo plastyczni, zanim się wyrobią, nie wypieką i nie “stwardnieją”. Żeby mieć wolną wolę musiałabym być bezcielesnym duchem w pustce, w nicości, która odcinałaby mnie od wszystkiego poza tym światem i każdym innym ( sprawa niewyobrażalna z ludzkiej perspektywy). Oczywiście że uleganie kontroli technologii, to część wolnej woli, możemy się uprzeć i zrezygnować, walczyć ze słabością, pozbyć się telewizora, komórki i internetu. Tylko, że …. Jeśli większość ludzie się tam przeniesie z relacjami, nie wspominając już o pracy zawodowej, bez tych gadżetów, ani rusz. To nie pozostanie nam nic innego, jak temu królowi z bajki, napić się ze studni szaleństwa. Bo po cóż królowi być jedynym normalnym w królestwie, jak nie będzie potrafił dogadać się z nim dogadać …? ( znasz bajkę, o czarodzieju i zatrutej studni ..?)

  3. Dorota says:

    Wolna wola to jedno, świadomość posiadania jej to drugie, choć oba pojęcia nie mogą egzystować niezależnie od siebie, to rzeczywiście trudno zdawać sobie sprawę z tego w wieku 20 lat…he i nie wiem czy jest to konieczne…to zdawanie sobie z tego sprawy…, ale doświadczenie własne zbiera się od najmłodszych lat(choćby te działania w kierunku bycia przekornica wbrew wszystkiemu). to fakt , że często te wybory wynikają z wcześniejszych wpływów , przykładów , ale bez nich nie bylibyśmy w stanie się niczego nauczyć, ale te wybory były jednakże wybiórcze, bo nie pamiętam , abym celowo naśladowała kogoś w każdym calu, od zawsze wybierałam sobie to co mi się podobało a to jest także te związane z wolną wolą. Taki klasyczny przykład wybór szkoły…studiów. To fakt , że młodzi ludzie dają się urabiać, ale w zasadzie po to aby się wyrobić, także samemu umieć odróżniać , co jest dla mnie dobre , a co złe , co mi służy, a co mi nie służy (tu się ponownie odzywa wola wola odróżnianie i interpretowanie dla własnych potrzeb) …nie ma innej drogi , przynajmniej ja jej nie widzę . A bajki o czarodzieju i zatrutej studni nie znam , ale z kontekstu komentarza się mogę treści domyślić ;)

    • Awicca says:

      Nasza tak zwana wolna wola, jak sądzę, w dużej mierze jest zależna od wolnej woli innych ludzi: co oni zbudowali nam się dostaje. Oni budują nam warunki do zaistnienia jakiegokolwiek przejawu – “wolnej woli”. Jedni drugim budujemy los, a wolna wola jest czymś w rodzaju reakcji łańcuchowej kolejnych pokoleń, lokalnych zwyczajów, kompleksów rodzinnych czy narodowych, systemów i warunków życia. Np. nie sądzę aby w Tajlandii ludzie mieli dylemat odnoszący się do działania wolnej woli, czy iść do świątyni buddyjskiej, czy kościoła katolickiego… jestem przekonana, że w ogóle nie czują potrzeby myślenia o tym, tak jak za ileś-naście lat człowiek technologiczny może zatracić potrzebę żeby realnie odwiedzić kolegę w domu. Już same narodziny w określonym środowisku, w ciele z genami takich a nie innych rodziców, w konkretnej kondycji zdrowotnej – zdrowia czy choroby – ułomności, bądź nie, umożliwia, albo, całkowicie wyklucza dysponowanie tzw. wolną wolą. Wolna wola staje się niewidzialna w miejscu w którym nie uświadamiamy sobie że jest potrzebna. Ja sądzę jednak, że wolna wola i świadomość, mogą istnieć niezależnie. Możemy mieć świadomość wolnej woli, ale, bez świadomości, jak nią kierować. Wolna wola to jedno, świadomość posiadania jej to drugie, choć oba pojęcia nie mogą egzystować niezależnie od siebie”
      Dzieci których rodzice będą w pełni korzystać i wysługiwać się technologiami, włącznie z ich wychowaniem, karmieniem, po prostu nie będą znały innego modelu egzystowania, poza autystycznym – “każdy sobie rzepkę skrobie” Tak jak buddysta nie myśli, że grzeszy nie przestrzegając dziesięciu przykazań ze St. Testamentu. Oczywiście na pewnym etapie życia może się zacząć nie zgadzać ze swoją religią i wybrać na poszukiwanie czegoś innego, co nie zmienia faktu, że jeśli czegoś szuka, musi tego nie mieć, albo zgubić. A jak nie ma poczucia braku, to po co szukać ?
      To nie jest przesądzone, ale, “techno-dzieci” mogą przestać odczuwać, że im w tym sztucznym świecie czegokolwiek brakuje i poczuć się nawet, o wiele bardziej spełnione i szczęśliwsze, niż istniejąc w sposób tradycyjny i “normalny”. A pamiętajmy, że to dopiero początek techno-możliwści, a przed nami być może – światy wirtualne imitujące prawdziwe doznania, smaki, zapachy, sztuczne osobowości, wieczna młodość, bezbolesna śmierć, gdzieś pomiędzy światami i wiele innych. Kusząca perspektywa, sama przyznaj … Kupujesz program i jesteś kim chcesz ;) Porzucasz starą niewygodną skórę i masz całkiem nowy świat i nową siebie, ba, i fantastycznych przyjaciół których sama sobie dobierasz.
      Podobało mi się co na temat wolnej woli napisała Ewa Foley po przeżyciu prawie katastrofy lotniczej ( ostatnie awaryjne lądowanie na lotnisku Okęcie 1 listopada)“Przypomniałam sobie, że mam wybór. Nie wybrałam tej sytuacji, ale mogę wybrać swoją reakcję na nią. Przypomniałam sobie także słowa słynnego pisarza i filozofa Aldousa Huxleya: „Doświadczenie to nie jest to co ci się przydarza, tylko to co robisz z tym, co ci się przydarza”.
      (no i wyszedł mi prawie post ;) Mam tak zawsze kiedy Księżyc przebywa w Wodniku, jak dziś)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.