Przeznaczenie z filiżanki

Dobra murzyńska wróżka

Harry Herman Roseland

(1867—1950)

Czy to nie ironiczne” powiedziała Oprah Winfrey, podziwiając obraz jednego z lepszych amerykańskich malarzy Harrego Hermana Roselanda malującego między innymi afroamerykańską biedę i wróżki z czasów niewolnictwa. “Że wszystkie te wolne kobiety obchodziło ich własne życie widziane okiem kobiet, które mają być sprzedawane w niewolę i oddzielone od swych córek“?

Jego obrazy swoim klimatem przypominają mi moją ulubioną powieść o czasach wojny secesyjnej ” Przeminęło z wiatrem”, buńczuczną Scarlett i jej dobrą grubą nianię, z zawsze dobrymi radami.

Choć na ogół nie było z tym niewolnictwem aż tak różowo, wolę jednak wspominać te lepsze bardziej romantyczne fragmenty niż “Korzenie” Alexa Haleya z dramatycznym Kuntakinte , który za nic w świecie nie chciał stać się Tobym.

H.H. Roseland uwiecznił na swych płótnach dziwne paradoksy, losy niewolnic splecione z losami równie zniewolonych przez “los” żon i córek swoich właścicieli. Czas zatrzymany w porcelanowej filiżance i w przypadkowym wzorku z liści od herbaty. Faktycznie ironia, pytać się o los bardziej zniewolonego od siebie.

Dla murzynki była to chwila na filiżankę herbaty w towarzystwie swej pani, chwila oddechu, przerwa od pracy, a dla niej jakaś tajemnicza egzotyczność, niezwykłość i dziwność, dodająca pikanterii jej nudnemu życiu, odmienność kulturowa, magiczna zwyczajowość, rytuały, tańce, tabu, seks inny niż ten z mężem w alkowie. itd. Niezwykłość kusiła, ale i przerażała zarazem, dlatego w rezultacie gdy niewolnica nazbyt dobrze rozeznała się w słabościach i szczegółach z życia swej pani, odsprzedawano ją gdzie się da, byle daleko. Łatwiej było rozstać się z murzynką, niż z niewygodną znudzoną “przyjaciółką” z tej samej klasy społecznej.

Była przehandlowana w inne ręce, gdzie znów wkupywała się posiadanymi “mocami” w łaski jakiejś innej próżnej pani duszącej się w za ciasnym gorsecie u boku męża wykradającego się nocami do zmysłowych niewolnic, byleby tylko nie zdychać w polu od za ciężkiej roboty.

A wyrzuty sumienia, czy któraś dama wiedziała co to sumienie ?

Dziś już bez własnych plantacji, również “damy” biegają do wróżek często, cichcem, żeby ich nikt czasem nie wyśledził, nie wyśmiał i konszachty ze złym nie posądził. Bocznym wejściem od zaplecza, (albo wyłącznie dla zabawy na Facebooku wróżą z tarota), ażeby po godzinnym seansie z wypiekami na twarzy grzecznym truchcikiem z modlitewnikiem i różańcem torebeczce, na mszę pobiec do spowiedzi u księdza o odpust i pokutę prosić, za ze złym zbratanie.

Powracając jednak do sztuki Harrego Hermana Roselanda, wypadałoby oprócz zaprezentowania jego obrazów, napisać kilka szczegółów o jego życiu, że urodził się w Ameryce w Nowym Jorku w Brooklynie 1867r, że był niezwykle utalentowanym artystą, praktycznie zupełnym samoukiem, a na swoich obrazach malował afroamerykańską biedną rzeczywistość, jej nędzę i właśnie owych czarnych wróżbitów z okresu secesji, ale również krajobrazy, portrety i wiele innych gatunków. Zmarł w 1950.

Mam nadzieję , że jako artysta spełnił się za życia, do końca i jako człowiek również. Niestety nie wiele można się o nim dowiedzieć w Polsce ( po polsku) o jego biografii, życiu, szczegółach, anegdotach, historiach rodzinnych itp. Był samoukiem, nie przejawiał chęci kształcenia się poza granicami Ameryki, na przykład w Europie, nie skorzystał z takiej możliwości, ani z szansy jakie mu ona dawała, choć zapewne mógłby. Widać urodził się na indywidualistę – samouka i całkiem dobrze mu poszło.

Jeden z obrazów Harrego Hermana Roselanda posiada w swojej prywatnej kolekcji Oprah Winfrey, jest to obraz na którym przedstawiono matkę i córkę szykowaną do sprzedaży w różne miejsca.

1906 Harry Herman Roseland. Okrutny los, łzy same cisną się do oczu.

Niech przemówi magia Czarnego Lądu,

Afryka, kraina ludzi szamanów.

Wróżbita niczym dyrygent gra na ludzkich pragnieniach.

Gra i stroi je zarazem.

A wróżono i wróży się z w wielu rzeczy, z filiżanek i liści herbaty, kawy, z liści palm, z kart, kości i wielu, wielu innych przedmiotów i zjawisk. Żeby po jakimś czasie dostrzec w filiżance po wypitej kawie, coś, co ewidentnie rzuca się w oczy i nie da zlekceważyć, jakiś układ ni to złudzenie ni – miasto, człowiek, symbol i dzieje się prawdziwa magia w każdym miejscu i zjawisku, w każdym użytym przedmiocie, dzieje się na prawdę.

Gdy czas nadejdzie, bo nie zawsze się dzieje, nie na zawołanie.

Kiedyś zobaczyłam w filiżance po kawie, w zabrudzeniu z fusów, coś co do złudzenia sprawiało wrażenie obrazka namalowanego po jej wewnętrznej stronie, wyglądało jak bardzo duże centrum miasta z bardzo wysokimi wieżowcami. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zwracać uwagę na takie pierdołki jak wróżenie z fusów w filiżance po kawie. Głupota jakaś. Ale wtedy obraz jakby prosił się o interpretację, wyrazisty był, jak trwała dekoracja, a nie zabrudzenie, namalowane ręką niewidzialnego artysty.

Pamiętam, że powiedziałam: - Zobaczcie, te fusy ułożyły się w kształt miasta z bardzo wysokimi domami. – Faktycznie. Usłyszałam w odpowiedzi. - Może szykuje ci się wyjazd do takiego miasta ?


Czarne wróżbitki na obrazach H.R. Roselanda

_________________________________________________________________________________

Comments

  1. Z jednej strony los tych ludzi wydaje się niesprawiedliwy, okrutny – należy go zawsze potępiać; ale z drugiej strony, dzisiaj, dało się w Ameryce czarnoskórym zbyt wielką władzę i wybrali sobie prezydenta Islamistę. Fakt pozostaje faktem; nie ma zbyt wielu mądrych wśród czarnoskórych, pomimo że biali w USA, buractwo, wcale nie są lepsi… Jedynym błędem białych imigrantów w powstającej Ameryce było to, że zachciało im się czarnych sprowadzać siłą do siebie. Po co? Na co? Z czystego lenistwa. Obecnie Ameryka kona, wije się w skutkach zaprzeszłych błędów, co niestety uderza lub uderzy – także w nas.

    Ps: Nie sądzę, aby wartość medialna czarnoskórych wróżbitek różniła się czymś od azteckich kapłanów, którym wierzy się o 2012 roku, podczas gdy wyrywali swoim dzieciom, kobietom etc serca w ofierze. Tyle samo znaczy przepowiednia cygańskich wróżek z ręki, czy czarnych z wnętrzności kurczaka. Idąc tym tropem, człowiek nigdy nie wykroczy poza tu i teraz, ale stale będzie się cofał. Ja tam wolę S. Hawkinga, Einsteina, aniżeli szamanów ;P Pewniejsi, dojrzalsi emocjonalnie :) Poza tym… Każdy wierzy w to, do czego jest zdolny. Jest wiele stopni wtajemniczenia, należy zatem życzyć owocnej drogi ku górze, z tych ciemnych wąwozów ;]

    Pozdrawiam

  2. Awicca says:

    Słowo “wartość” jest dla mnie pojęciem bardzo, ale to bardzo względnym, tak samo jak “mądrość”. Poglądy i tunele, które penetrowali i penetrują umysły S.Hawkinga, czy Einsteina są równie iluzoryczne jak wróżba z układu fusów w filiżance. Czas goni, i stary dobry Einstein powoli przechodzi do lamusa z napisem ” przedawnione”, a świat już przestawia się na zjawisko o nie-lokalności i fizykę kwantową.
    Kto zaś dojrzalszy emocjonalnie, czy szaman, czy naukowiec, hmm, tutaj bym się pospierała. To zależy od czego zacząć, czy od produkcji wciąż nowego śmiecia cywilizacyjnego, czy od dbałości o wewnętrzny głos natury zdychający w nas od tej naukowej dojrzałości.
    Nigdy nie byłam rasistką, więc o Murzynach nie powiem, że są mniej mądrzy, bo mądrość to równie względne pojęcie jak wartość. Jestem poza wyznaniowa, więc czy islam, czy judaizm, czy chrześcijaństwo to dla mnie wyłącznie mit filozofia i pranie mózgów, w każdej z nich jest coś pięknego, godnego i plugawego zarazem, ot ludzka natura.
    Jeśli chodzi o okrucieństwo kapłanów? Było, jest i będzie dopóty człowiek imituje bogów swych. Co nie dyskryminuje zupełnie ich wiedzy (spadek po bogach), bo ta zazwyczaj nie podąża w parze z wiedzą prymitywniejszych istot i z ich etyką.
    Dla mnie żydowskie kobiety tłukące głową w mur rozpaczy, wylewające na niego łzy i składające za jego pośrednictwem modły do niewidzialnego Jahwe, nie wspomnę o tych karteczkach upychanych w jego szczelinach, to jednakowo beznadziejne jak wróżby z fusów.
    Wiesz Basiu, skarb najczęściej spoczywa właśnie w czarnych wąwozach i ciemnych jak noc pieczarach pod powierzchnią jaśnie oświeconych zjawisk. Weźmy choćby taki węgiel, albo ropę, spadek po bardzo zamierzchłych czasach :)
    Pozdrawiam cię :)
    ps. ależ z ciebie Basiu, rasistka / wow/ nie przypuszczałabym, nigdy.

    • Dorota says:

      Super tekst, przepiękne obrazy, a nawet świetne merytoryczne podsumowanie do komentarza poprzedniczki (…)

      • Awicca says:

        Dorotko , przepaszam za skrót, treść nazbyt osobista ! Pozwól że zamieszczę po tekstem twoja szczera ocene odnoszaca sie do tekstu, to bardzo mnie cieszy :)
        Jeszcze dziś napisze mail, co do reszty….

  3. jaga700 says:

    Tak, to prawda, dziś także wizyta u wtróżki to taka egzotyczna odmiana dla niektórych pań. Piekny post…przeczytała z zainteresowaniem, piękne obrazy…

  4. Awicca says:

    Dzięki Jago, głównie o te obrazy chodziło, prawda, piękne :) A już stara dobra murzynka, moje ulubione czasy historyczne, ach fajnie było się przenieść w tamten świat :)
    Pięknie malował H.H Roseland.

  5. Spierać się zawsze można. Rasistami jesteśmy wszyscy, czy to ja, mając mieszane uczucia o ciemnoskórych wyborcach mułły Obamy – na całe szczęście przerżnęli we wczorajszych wyborach X,D, czy ty o szczerze wierzących w Boga, na jedno wychodzi. Ale wiesz, że gdy tak się zastanowić: Fakt Hawking nieco przegina w pewnych fantastycznych wizjach, ale jak dla mnie – wciąż – więcej jest warta wiara (nie myl proszę z religią, dogmaty mnie mdlą) i czysta nauka, gdyż jedna nie zaprzecza drugiej, niż wszystkie te iluzoryczne wyobrażenia o mocy, o wizjach, czarach. Jestem przede wszystkim sceptykiem. Muszę coś zobaczyć, aby uwierzyć. A skoro nie widzę magii, nie widzę elfów, nie wierzę, żeby jakikolwiek człowiek był w stanie odgadnąć przyszłość wyłącznie z papierowych kart, fusów czy innych równie nienamacalnych znaków. Nie zrozum mnie źle. Mówię to wyłącznie za siebie, każdy ma prawo wierzyć w co mu się żywnie podoba. Możesz w końcu zarzucić mi to samo… Nie widzę Boga, etc… Ale pamiętaj ;) – nie powiedziałam nigdy i nigdzie, że w niego wierzę lub nie wierzę. To kwestia znacznie głębsza i na pewno nie do rozważania na internecie :) )

    Pozdrawiam

    • Awicca says:

      Czy ja Barbaro zarzuciłam ci w którymś punkcie brak wiary ? Może tak jakoś wyszło, źle się zdanie złożyło. Dla mnie tak jak i dla ciebie zawsze i na pierwszym miejscu jest wiara i właśnie dlatego, że ją miałam przez całe swoje dotychczasowe życie, jestem nawet szczęśliwą osobą ( i częściej niż wskazują normy).
      Pewnie, że rasizm z każdego wyjdzie prędzej czy później nawet nieświadomie ;)
      A propos dziwów i wróżb z fusów. Nie wróże z fusów, to był taki spontaniczny jeden raz, ot zwróciłam uwagę na kształt zabrudzenia po kawie i tyle. Co zaś się tyczy tarota i astrologii, mogę zaświadczyć z dwoma palcami w górze, i mój mąż totalny racjonalista i sceptyk, że one “mówią” zgodnie z tym co się dzieje, albo ma się zadziać (wiele razy pomogłam mu i to w zupełnie nie mistycznych sprawach) nie chcę się wywyższać, ale być może takie znaki nie “mówią” do każdego. Nie każdy musi coś “widzieć” inaczej niż koło czy kwadrat. Gdyby nie ci filozofowie, wróżbici, jasnowidze i inni szaleńcy, dziś świat nie miałby tej swojej nauki. Weźmy choćby alchemię a z niej chemię. Szaleństwo i geniusz to nierozłączna para.
      I ja tak jak ty Barbaro jestem sceptyczna i właśnie dlatego powstała ta strona, właśnie dlatego tak lekko mi o tym pisać i bez zażenowania :)
      Wracając do murzyńskiej galerii. To miała być wyłącznie malarska ciekawostka, nie próba nadania wiary w murzyńskie wróżby z fusów, chodziło mi o uchwycenie pewnego zjawiska kulturowego itd.
      A czy się udało ?

      ps. A tak a propos, czy to co widać, na prawdę istnieje? Bo widzi to nasz mózg a odbiera nerw wzrokowy.
      A co z owadami które widzą inaczej i mniej, albo więcej niż ludzkie oko potrafi dostrzec ?
      I widzisz barbaro, tu można dyskutować, a dyskutować, bez końca ;)

      Pozdrawiam cię serdecznie, dzięki za rozmowę, warto rozmawiać :)

  6. Wiara i niewiara – w cokolwiek lub kogokolwiek jest tym samym, co materia i anty-materia we Wszechświecie. Siłą ludzi powinno być łącznie zarówno wiary jak i nauki, tylko wtedy człowiek, jako z gruntu zagubione stworzenie – bo to chyba nie zmieniło się przez tysiące lat – może odnaleźć namiastkę zrozumienia.

    A co do Tarota… Tarot jest w mojej rodzinie od co najmniej pięciu pokoleń, odziedziczyłam po babce wiekowe ręcznie malowane karty i zanim ktokolwiek powiedział mi do czego służą, potrafiłam odgadnąć przeszłość, zwłaszcza tę skrywaną, nieznanych mi osób – więc to nie jest tak, że nic o nich nie wiem ;) Tylko widzisz, przeżyłam tak wiele dziwnych zdarzeń, parapsychologiczno-duchowych, że mam dzisiaj do tego typu zabaw podejście jak – wybacz że odwołuje się od imć pana, w zasadzie baaaardzo dalekie mi są jego klimaty – Cejrowski, który nie dlatego zniechęca do, czy nawołuje do niebawienia się w to*, że uważa że to pusta, nic niedająca sprawa, ale właśnie przez wzgląd na to, co widział na własne oczy. On, podobnie jak ja, wie, co się tak naprawdę kryje za szamanizmem, ezoteryką, magią, bez względu na to, że dzieli nas światopogląd, on poza tym jest wierzący, ja nie, a jednak wiemy (ciekawa rzecz, że koleś też jest Rakiem), ile złych rzeczy tkwi w ezoteryce, szeroko rozumianej psychologii, wierze w gusła, zabobony etc. Ja nie staram się deprecjonować mocy, jaka się za nimi kryje, placebo też często spełnia swoją rolę, ale wierz mi, tak długo człowiek zagląda do tej studni i przyzywa, aż w końcu coś mu odpowie. Te wszystkie wróżki a na pewno ci biedacy, którzy całe niekiedy swoje życie pokładają w przepowiedniach, wróżbach, gdyby wiedzieli co im zagraża, jak wielką krzywdę mogą wyrządzić sobie i innym, pewnie trzymali by się od tego z daleka. Ja do dzisiaj mam sny, których wolałabym nie mieć, wolałabym nie wyczuwać odchodzących, być wciąż nieświadoma tego, ile złych padalców otacza nas – głównie tu, w sieci – tak jak kiedyś, kiedy byłam maleńkim, niewinnym dzieckiem, ale… Zawsze jest jakieś ale! Jedni dorastają, inni się cofają. Jak ci, którzy wierzą w Mein Kampf czy ręce które leczą.

    Widzisz Awicco, rasizm ludzki wypływa w dyskusji zawsze wtedy, kiedy komuś nie spodoba się prawda o nim samym albo o jego postępowaniu, i zasłaniając się rasizmem, próbuje kneblować usta. Pewnie zgodzisz się ze mną, że tzw poprawność polityczna w dzisiejszym świecie, to nic innego, jak narzucanie porządnym ludziom prostactwa, dewiacji, zakłamania, obłudy, manipulacji, etc.

    Cieszy jednak, że są ludzie, także tu na sieci ;) którzy potrafią dyskutować, nawet jeśli nie zgadzają się ze sobą, zamiast nawzajem obrzucać się błotem lub o zgrozo nawiedzać anonimowo czyjeś strony w poszukiwaniu maleńkich uszczypliwości. Całe szczęście że Wielki Brat czuwa i widzi każdego, kto fruwa i zaśmieca eter.

    Aha… Bo bym zapomniała. Najważniejsze. Tarot nigdy nie mówi o przyszłości. To podobnie jak nasze sny, wyłącznie narzędzie do zrozumienia samych siebie – dobrze, że podchodzisz do tej tematyki na luzie, bo mogłabyś przez przypadek popełnić gafę, ale to nic, moja babcia też zawsze powtarzała, że błędem wszystkich fascynujących się Tarotem jest to, że zapominają, że to tylko gra karciana… I nic więcej. Jej działanie jest jak samospełniająca się wróżba, to czysty przypadek a nie wizje, czy jasnowidzenie. Przykre, że wielu współczesnych ludzi wciąż tego nie pojmuje. Tarot to przedmiot martwy – jako talia. Podobnież jest z gwiazdami na niebie. One nigdy nie zdradzają przyszłości, gdyż mówią wyłącznie o… przeszłości. Jednakowoż rozumiem, że zawsze jest miło podnieść się na duchu, powiedzieć sobie: Wow, to naprawdę działa! Ale za Tarotem nie stoi żadna moc, to my sami układamy sobie w głowie odpowiedzi. W tym sensie, Tarot jest idealny dla psychologów. Biedacy nie mają za wiele namacalnych dowodów na potwierdzenie swoich hipotez i domysłów. Taaa… Powinno się opatentować dla nich tarota. Tarot-Jung i Zen na jednej półce :) Prawda, że pasują do siebie :) )

    Pozdrawiam ;) -

    • Awicca says:

      I cóż ja mam odpowiedzieć ? Że na pewno masz własną rację i doświadczenia, jesteś innym człowiekiem, twoja babcia była inną osobą niż moja, tak na prawdę za mało o sobie wiemy, żeby pisać tutaj o doświadczeniach z tarotem, wiarą czy mistyką. To raczej rozmowa na chwilę dłuższą z filiżanką kawy czy herbaty.
      Nie jestem nowicjuszką, w końcu mam swoje lata, prawie drugie tyle co ty Barbaro, i równie głębokie tradycje rodzinne w tym względzie. Nie lubię słowa “cofasz się” , bo jest ono równie względne jak wszystko inne. Czy cywilizacja, ta obecna idzie do przodu, czy się cofa ? Czy człowiek dojrzewa to idzie w przód, a jak się starzeje, to się cofa ? A jak się rodzi, to się cofa, czy idzie do przodu ? itd. itp.
      Dużo czytasz, masz szereg bardzo dobrych przemyśleń, ale i myśli innych ludzi, jak każdy z resztą, ja również je miałam. Jeszcze zostało ci trochę czasu do “żniw”. Ja też taka była, wszak obie jesteśmy Raczycami, ale ja Smoko- Rakiem :) Czujesz jak się tobie chwalę, jak nadymam Ego he he. Lubię tego Smoka we mnie.
      Ile to już lat ? Ja mam kontakt z “mistyką” hmmm, od urodzenia, a “praktykuję”, choć to za wielkie słowo, z 20 lat, może więcej ? Coś koło tego i nie mam ani snów, ani nic mnie nigdy nie nastraszyło, aż tak bardzo, choć miałam kilka spotkań “trzeciego stopnia”. Jestem zdania że zawsze trzeba iść drogą środka jak Budda, to najlepszy szlak i każdy musi odnaleźć go we własnym sercu i sumieniu.
      A propos tego rasizmu, to był taki żart, wiem, wiem, że i ja jestem rasistką.
      Jeśli zaś chodzi o przyszłość z kart, ja mam inne doświadczenia, dokładne i dosłowne , jak konto w banku i absolutnie nie mającego nic wspólnego z sugestywnym postępowaniem.
      Kiedyś podam tutaj kilka przykładów, jak to działa w moim przypadku, i mam na myśli, konkrety, przez duże K, a nie sugerowanie w banię. Jeśli pytasz się o sprawy techniczne, datę i termit wpłynięcia przelewu, śruba, blacha, inwestycja, kontrahent, odpowiedź jest prawidłowa, albo jej nie ma.
      Nie mam za wiele czasu, ale właśnie ta strona posłuży mi w wyjaśnieniu niektórych zagadnień na chłodno i ze zdrowym dystansem, sama zobaczysz.

  7. Awicca says:

    Jak mi pozwolisz zajrzeć w twoje “gwiazdy” tak tylko powierzchownie, to sprawdzimy w nas te Raczyce, która jaką jest ? Jam z 4 lipca, a Ty Basiu, coś chyba, o ile mnie pamięć nie myli z czerwca, coś około 25 … ? Wybacz jakiem się omyliła, zapomniałam. Ot i egoistka ;)
    Albo zdradź mi poza kulisami swoje Asc, Mc, Dsc, ?

  8. mirabelka says:

    Przemawiają te obrazy. I ta muzyka świetnie dobrana, zasłuchałm się:) Dzięki za takie znalezisko, podsunę najmłodszemu do obejrzenia jutro.
    PS. Nie lubię jak ktos pisze: “Rasistami jesteśmy wszyscy”. Ja nie jestem, a więc nie wszyscy:) A Ty, Awicco?:)

    • Awicca says:

      Dzięki :) * Nareszcie ktoś docenił moje początkujące “montaże” , fajnie, lubię to. Wszystko zależy jak traktować i w odniesieniu do czego traktować słowo “rasizm” ?

  9. mirabelka says:

    Rasim to pogląd głoszący tezę o nierówności ludzi, a wynikająca z nich ideologia przyjmuje wyższość jednych ras nad innym.
    Opiera się na przekonaniu, że różnice w wyglądzie ludzi niosą za sobą niezbywalne różnice osobowościowe i intelektualne. Namiastke tego przeczytałam tutaj :”Fakt pozostaje faktem; nie ma zbyt wielu mądrych wśród czarnoskórych, pomimo że biali w USA, buractwo, wcale nie są lepsi”. (A od rasizmu do nacjonalizmu juz tylko krok, a potem juz szowinzm sie kłania.) Rozumiem lęki, obawy są zrozumiały przy zetknięciu z inna kulturą, rasą. Pisałam o tym kiedyś przy moim spotkaniu z Cyganką. Ale to nie rasizm. Zostawiam to tu, fajne do poczytania:
    http://fakty.interia.pl/news/rasizm-na-paluszkach,1178668
    Pozdrawiam Awicco i dobranoc*

    • Awicca says:

      Zupełnie się z tobą zgadzam. Być może Barbarze chodziło o coś “innego” z tymi Murzynami ? Pisze w komentarzu, potem, że każdy na swój sposób bywa rasistą, nawet jak nie akceptuje czyichś poglądów, czy zasad życiowych. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, w czym rzecz, ale dla mnie napisanie o czarnych w taki sposób jest rasizmem, tym przez duże R, a o reszcie można sobie podyskutować, że nie lubię teścia – jestem rasistką, że nie zgadzam się z tym, czy owym politykiem, to jestem rasistką. Ale rasizm ten z definicji dotyczy właśnie takich określeń, jak; Cygan to brudas i złodziej, Żyd to lichwiarz, Czarny to brudas i z małym rozumkiem i tak to jest.
      Pozdrawiam cię i w sumie cieszę się, że ktoś zrozumiał moje oburzenie. Przyznam, że się do bycia NIE rasistką żadnego narodu, wyznań i poglądów. Jeśli czegoś nie rozumiem, nie czytam. Albo neguje na zasadzie ” Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe”, co innego dostrzec absurd a co innego jest rasizm. Trzeba uważać co się mówi o Murzynach, bo kto to wie, czy jeszcze się nam los Murzyna nie przytrafi na zasadzie ” krytykujesz , oceniasz rasę o której wiesz z książek i filmów, a chcesz posmakować, doświadczyć”. A urodź się kolejny raz w chacie krytej strzechą i bez dostępu do książek mediów i z “głupich” czarnych rodziców. Czy ja ci źle życzę ? A skądże.
      Moja teściowa miała takie powiedzonko; “Najpierw się przejdź w cudzych butach kilka lat, a potem zrozumiesz jak to jest być nim, nią “
      ps. A w ogóle to miał być post o magii w sztuce, a nie o rasizmie. Ale jak to ty nieraz pisałaś; “uderz w nożyce a się otworzą ” ? Czy jakoś tak to chyba było ..?

  10. mirabelka says:

    No tak, z jednej strony to faktycznie post o magii w sztuce, ale odnosze wrażenie, ze tez to jakies odniesienie do tu i teraz bardzo Ci bliskiego. To: “Dziś już bez własnych plantacji, również „damy” biegają do wróżek często, cichcem, żeby ich nikt czasem nie wyśledził, nie wyśmiał i konszachty ze złym nie posądził. Bocznym wejściem od zaplecza, (albo wyłącznie dla zabawy na Facebooku wróżą z tarota), ażeby po godzinnym seansie z wypiekami na twarzy grzecznym truchcikiem z modlitewnikiem i różańcem torebeczce, na mszę pobiec do spowiedzi u księdza o odpust i pokutę prosić, za ze złym zbratanie.” cos mi mówi:))) A tak w ogóle to trochę smieszy mnie ten strach niektórych osób przed ezoteryką, magią, tarotem i bógwieczym jeszcze, jakby zlo kryło sie gdzieś na zewnątrz, a gdy posłucha sie co takiego mówia i co czynią takie osoby, to faktycznie jest z czym zrobic porządek w takich umysłach kipiących hipokryzją ::)

    • Awicca says:

      „Dziś już bez własnych plantacji, również „damy” biegają do wróżek często, cichcem, żeby ich nikt czasem nie wyśledził, nie wyśmiał i konszachty ze złym nie posądził. A co nie prawda to ? Nie wiem czy można zrobić porządek w umyśle hipokrytów, ale od siebie warto zacząć. Ot być tu i teraz tym kim się jest i w co od czasu do czasu się wierzy z czego korzysta itd. Czy ja jestem wróżką , a może szamanką, a może czarownicą ? A może wariatką ? Puki ludzi nie napadam i nie gwałcę, bo mają wybór, mogą ale nie muszą mnie oglądać i czytać, to wszystko jest ok :)
      Pozdrawiam serdecznie, ależ dziś u mnie piękne słońce aż się rozmarzyłam i od rana słucham “Śniadania do łóżka” Magia obok naturalna taka, superr.

  11. mirabelka says:

    Piękna piosenka:)) Na dobry początek dnia i na nowe zycie :) ) Co do hipokryzji, widzisz, są tacy co chetnie korzystają z pomocy wróżek itp, ale oficjalnie to oni są poważni, absolutnie itd…wróżenie to bzdura a wrózkami gardzą. Słowem, jak trwoga to do… wróżki, a jak juz lepiej to on jest ponad. Ech, szkoda gadac, ja tu dziękuę Ci za piosenke i dobrą wóżbę, a o spotkaniu z jedną taką wróżka i czego mnie to nauczyło to chyba napiszę:) Juz mi lepiej, piję ciepły barszczyk z filiżanki i właśnie skończyłam myc okna, które wstawione nie mogły doczeka się posprzatania, bo zległa na dwa tygodnie, a Róża właśnie kończy wieszac zasłonki, ladnie bedzie.:))

  12. mirabelka says:

    Pozwoliłam sobie dac link na ten post u siebie, bo to w końcu on mnie zainspirował do pisania:)) pozdrawiam Avicco i dziękuję*

    • Awicca says:

      Podoba mi się określenie ” Księga przemian” bo taki w istocie jest ten moj blog, a można sobie i z niego powróżyć :)
      Wiesz, ja już wcześniej sugerowałam ci ten tekst, ale, jak to zwykle bywa, wsio przychodzi kiedy trzeba. Do mnie też :)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.